Czy pozwolisz na ograniczenie wolności?
Przechodząc ostatnio obok sklepu z żywnością ekologiczną, moją uwagę przykuł niewielki plakat, wywieszony na jej drzwiach. Duży
nagłówek obwieszczał "Codex Alimentarius - Kontrola żywności przez rządy i korporacje" oraz pokazywał duży, czerwony napis "nigdy".
Zaintrygowany pośpiesznie omiotłem wzrokiem dalszą część plakatu. Pisano tam o wprowadzaniu zakazu sprzedaży witamin i minerałów, zakazie
stosowania naturalnych terapii leczniczych oraz to, co zainteresowało mnie najbardziej - zniesienie ograniczeń w sprzedaży roślin
modyfikowanych genetycznie oraz likwidacja żywności ekologicznej. Jako, że Anonse zawsze były ściśle związane z propagowaniem ekologii w
ogóle, a w szczególności w rolnictwie i żywieniu, postanowiłem zająć się sprawą z ramienia służbowego. Muszę jednak przyznać, że zupełnie
prywatnie czułem się zaniepokojony. Przecież to niemożliwe, żeby jakiekolwiek rządy próbowały ustanowić prawo tak jawnie szkodliwe dla
obywateli. Z reguły jestem nastawiony bardzo sceptycznie do wszystkich teorii spiskowych, dlatego postanowiłem poszukać konkretnych
informacji w sieci. Oto, co znalazłem:
Co to właściwie jest?
Codex Alimentarius (czyli z łać. Księga, kod żywienia) to nazwa Komisji Kodeksu Żywieniowego powołanej w 1963 roku przez
Organizacje Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) i Światową Organizację Zdrowia (WHO). Podstawy i założenia
Kodeksu są bardzo szczytne - chodziło o promowanie zdrowej żywności oraz dobrych praktyk w handlu żywnością. Organizacja ta między
innymi kontrolowała oraz karała za nadmierne użycie pestycydów w hodowli roślin. Muszę tutaj zaznaczyć, że nie jest to mały twór.
Do Codex Alimentarius należy ponad 170 krajów członkowskich. Ta organizacja stała się najważniejszym organem prawnym ustanawiającym
międzynarodowe standardy dla handlu żywnością. Brzmi niegroźnie, o co więc chodziło z plakatem ze sklepu? Już wyjaśniam. Okazuje się,
że planuje się wprowadzenie nowego kodeksu żywnościowego, i to już teraz, na początku 2010 roku. Niestety jego wprowadzenie będzie dla
nas małą rewolucją. Czytając postanowienia Kodeksu, łatwo można dojść do wniosku, że to wszystko jakiś chory żart. Jako żywo przypominają
się sceny z Orwell\'owskiego bestsellera "Rok 1984", gdzie wszystko i wszyscy byli kontrolowani. Otóż proszę Państwa, jesteśmy na dobrej
drodze. Nowy Kodes Żywieniowy zakłada:
- dokładna kontrolę produkcji żywności.
- obowiązek stosowania antybiotyków oraz hormonu wzrostu przy hodowli zwierząt
- dopuszczenie do rolnictwa ekologicznego wysokich dawek pestycydów, w tym zakazanych przez Konwencję Sztokholmską oraz podejrzanych o
działania rakotwórcze.
- dopuszczenie upraw i sprzedaży genetycznie modyfikowanych roślin (a w przyszłości także i zwierząt).
- zakaz przydomowej uprawy owoców, warzyw czy ziół na własny użytek.
Niestety na tym się nie kończy. Znajdziemy tam również zakaz stosowania medycyny naturalnej jako niebezpiecznej dla zdrowia oraz zakaz używania
oraz sprzedaży suplementów diety bez recepty. Doprawy, wydaje się to na tyle nieprawdopodobne, że aż niemożliwe. Rozumiem, że żywność jest dla
człowieka bardzo ważna i powinno się dbać o jej czystość i jakość... No właśnie, czystość. Pytanie, czy roślina wyhodowana na pestycydach i z
genetycznie modyfikowanych ziaren jest czysta. Kiedy wyobraziłem sobie możliwe konsekwencje wprowadzenia takiego kodeksu, ciarki przeszły mi
po plecach.
Dwie strony medalu
Jednak nie popadajmy w panikę. Jak już wcześniej pisałem, wszelkie teorie spiskowe traktuję z przymrużeniem oka. Tym razem wprawdzie zdziwiło
mnie, że już pod koniec czerwca ma zapaść decyzja w sprawie wprowadzenia Kodeksu w Unii Europejskiej, a nikt o tym nic nie mówi. Zupełnie,
jakby w polskich mediach był to temat tabu. Poszukałem więc argumentów zwolenników Kodeksu. Okazało się, że nie są to żadne zakazy a tylko
zalecenia i normy. Że dalej będziemy mogli kupować, co tylko będziemy chcieli, a rolnicy nie będą musieli obowiązkowo faszerować swoich krów
hormonami. Kamień spadł mi z serca, jednak tego samego dnia natrafiłem na historię związaną z tymi właśnie hormonami. Okazuje się bowiem,
że Unia Europejska już raz musiała zapłacić karę w wysokości 128mln USD za brak poszanowania ustanowień Kodeksu. Chodziło wtedy o odmowę importu
amerykańskich i kanadyjskich krów, które były hodowane w oparciu o hormon wzrostu. Jednak hormon ten został przez Kodeks oznaczony jako
nieszkodliwy, przez co Unia musiała zapłacić karę za bezpodstawne ograniczenia w handlu żywnością. Co ciekawe, kary te nie są jednorazowe,
tylko coroczne, i trzeba je płacić aż do momentu, kiedy dany kraj czy organizacja dostosują się do zaleceń Kodeksu. Czy wobec tego faktycznie
są to tylko zalecenia? Każdy medal ma dwie strony, tak samo Codex Alimentarius może być postrzegany dwojako. My, jako Gazeta Anonse, sprzeciwiamy
się unicestwieniu rolnictwa ekologicznego. Mnie osobiście nie podoba się świadomość postępującej globalizacji oraz próby kontrolowania wszystkiego,
co możliwe. Jednak Ty, drogi czytelniku, musisz wybrać sam. W Internecie można znaleźć bardzo dużo materiałów na temat Codex Alimentarius,
ze swojej strony zachęcam do odwiedzenia stron podanych poniżej. Każdy z nas może wyrobić sobie swoją opinię na ten temat, jednak jedno
jest pewne - tak duże zmiany jak te zawarte w kodeksie żywieniowym, powinny być odpowiednio nagłośnione i poddane publicznej debacie.
Niestety, Codex Alimentarius wchodzi w nasze życie ukradkiem, po cichu. I to martwi mnie najbardziej.
Dlatego pokaż ten artykuł znajomym, rodzinie, kolegom w pracy, im więcej ludzi zostanie uświadomionych i zajmie stanowisko, tym lepiej.
Jeżeli zdecydujesz się na zabranie głosu w dyskusji, pamiętaj, że czas na wyrażanie poglądów i ewentualne protesty kończy się wraz z końcem
czerwca. Po tym okresie już nie będzie można nic zmienić...
Samuel Steinborn
Informacje zaczerpnięte ze stron
www.stopcodex.pl oraz
www.naturalnenielegalne.pl.