Muszę przyznać, że kiedy dowiedziałem się o możliwości przetestowania Fiata Bravo, nie byłem jakoś specjalnie poruszony. Model ten poznałem już rok temu, przy okazji wywiadu z posiadaczem limitowanej edycji Tour de Pologne. Widziałem w tym aucie tylko dosyć nietypowego przedstawiciela klasy kompakt. Jednak już po kilku kilometrach w Bravo zobaczyłem, jak bardzo się myliłem.
Przede wszystkim – styling
Testowy egzemplarz miał lakier w kolorze ciemnej czerwieni, z pięknymi, siedemnastocalowymi felgami. Z zewnątrz wyglądał bezbłędnie – dynamiczne przetłoczenia błotników, ostro zarysowane lampy i dbałość o stylistyczne detale sprawia, że ducha włoskich stylistów widać tutaj z daleka. Wnętrze jest jednak jeszcze lepsze. W fotelach, na tylnej kanapie, w boczkach drzwi – w tych miejscach użyto wstawek z soczyście czerwonego, lekko połyskującego materiału, który genialnie komponował się z barwą lakieru i świetnie ożywiał całe wnętrze. Deskę rozdzielczą wykończono czymś, co imitowało mój ulubiony materiał – włókno węglowe. Idealnie.
Po drugie – gadżety
Zanim odpaliłem silnik i odjechałem, zacząłem badać wszystkie gadżety, dostępne w Bravo. Na początku zaintrygował mnie znaczek Windows, którym był oznaczony jeden z przycisków na kierownicy. Okazało się, że aktywuje on system Blue&Me, dzięki któremu możemy obsługiwać telefon komórkowy. Większość poleceń można wydawać głosowo, po polsku. Nie jest to tylko bezużyteczny gadżet, to naprawdę działa i do tego działa dobrze. Nie do przecenienia jest również wpływ na bezpieczeństwo – żeby dzwonić lub przeglądać SMS-y, nie musimy odrywać rąk od kierownicy. Duży plus! Jednak nie wszystkie gadżety w Bravo są tak dobre. Fabryczne radio wygląda genialnie i świetnie pasuje do wzornictwa całego auta, ale jego obsługa potrafi wprawić w zakłopotanie. Największy problem miałem z wyszukiwaniem stacji radiowych i muszę przyznać, że do końca testu nie udało mi się rozgryźć tego tematu.
Mały, ale silny!
Silnik zamontowany w testowym Bravo to jednostka o pojemności 1.4 litra. Niby niewiele, jednak wspomagana małą turbosprężarką osiąga 120 koni. Teoretycznie również niewiele, jednak w praktyce zupełnie wystarcza do bardzo dynamicznej jazdy po mieście. Osiągi Bravo i entuzjastyczny sposób oddawania mocy sprawia, że pokusa szybkiej jazdy jest bardzo trudna do odparcia. W tym silniku drzemie typowy włoski temperament i nawet motoryzacyjny laik to poczuje. Zawieszenie nie odstaje od możliwości silnika. Nie jest wprawdzie bardzo komfortowe, ale dzięki temu Bravo świetnie trzyma się drogi. Podczas szybszej jazdy po bocznych drogach cieszyłem się jak dziecko, bo zawieszenie pozwalało mi dokładnie kontrolować, co dzieje się z pojazdem, nawet na granicy przyczepności. W innych nowych autach system ESP już dawno zepsułby całą frajdę, jednak tutaj wkracza on do akcji tylko wtedy, kiedy naprawdę przesadzimy.
Vendetta
Niestety, za te uciechy Bravo mocno się na nas mści. Podczas mojej jazdy, głównie miejskiej, spaliło średnio aż 12,5 litra benzyny. Dużo, nawet jak na takie osiągi. Być może to dlatego, że przebieg testowanego egzemplarza na początku testu składał się dopiero z dwóch cyfr, więc silnik mógł się jeszcze układać i docierać. Poza tym, nie oszukujmy się, nie oszczędzałem go za bardzo, więc podawane przez Fiata 9 litrów w mieście pewnie jest do osiągnięcia. Zresztą, dla oszczędnych są przewidziane inne silniki, na przykład 1.4 bez turbiny, o mocy 90KM. Jeszcze bardziej interesujące są oferty silników diesla w technologii JTD – moce zaczynają się od 105 koni (spalanie 5 litrów) a kończą na imponujących 165 koniach. Przyspieszenie do setki w 8,2 sekundy i spalanie rzędu 6 litrów? Proszę bardzo, dwulitrowy silnik diesla zrobi to specjalnie dla was.
Typowy Włoch
Fiat Bravo jest typowym, słonecznym Włochem. Stylowy, elegancki, ale jednocześnie ze sportowym zacięciem i temperamentem, którego nie można nie zauważyć. Może służyć jako spokojny środek transportu dla całej rodziny albo hot hatch, dający niesamowitą frajdę z jazdy. I to wszystko już od 46 tys. złotych. Za wersję z turbiną czy silnikiem Diesla trzeba dać trochę więcej, jednak będą to dobrze wydane pieniądze. Co ciekawe, jeśli przyjdziemy do dealera Fiata z zaświadczeniem o zezłomowaniu naszego starego auta, dostaniemy na Bravo specjalny eko-rabat, co oznacza 5 tysięcy złotych w kieszeni. Fiat tym samym wyprzedził w działaniach nasz rząd… Oszczędzone pieniądze proponuje wydać na pakiet Sport albo chociaż na same piękne, siedemnastocalowe felgi z tego pakietu. Dodają charakteru i stylu, a to właśnie tymi cechami urzekło mnie Bravo. Ten samochód jest tak charyzmatyczny, że wybacza mu się takie drobnostki, jak mało ergonomiczne radio. Najważniejsze są emocje!