Anonse testują – Kia Venga 1.4 CRDi
Pomieszanie 
segmentów
Nie mogliście ich nie zauważyć. Te reklamy pojawiały się wszędzie – w telewizji, w gazetach… Małe budynki, mali ludzie, poruszający się w przyspieszonym tempie… a na końcu zdjęcie nowej Kii Venga, z hasłem „rzeczy wydają się mniejsze, kiedy masz więcej miejsca”. Oczywiście nie uwierzyłem w to hasło reklamowe tak całkiem do końca, jednak ziarnko ciekawości zostało zasiane i sam się zdziwiłem, jak bardzo ucieszyła mnie wiadomość o zbliżającym się teście Vengi. „Przecież to zwykły, miejski samochód. Nie ekscytuj się tak”, powtarzałem sobie w myślach.
Małe, ale duże?
Prawdopodobnie przez to mój pierwszy kontakt z nową Kią zakończył się lekkim rozczarowaniem. Linia nadwozia nie wydawała mi się tak ładna jak na reklamie. Nie pomagał też czerwony lakier,
który według mnie niezbyt pasuje do Vengi. Jednak z każdą minutą oswajałem się z kształtami karoserii i po jakimś czasie zacząłem zauważać ciekawe zabiegi stylistyczne, które optycznie zmniejszają auto – duże, wysoko zachodzące reflektory czy dynamiczne wygięcie blach przebiegające przez cały bok nadwozia. Cała karoseria ma kształt zbliżony do minivana, co fenomenalnie wpływa na miejsce w środku, jednak żeby to docenić, trzeba zapakować do Vengi co najmniej trzech pasażerów i trochę bagażu. Ja na początku testu jechałem nią sam, więc po zajęciu miejsca na fotelu kierowcy (wygodny, sprężysty i z regulowaną wysokością) skierowałem swoją uwagę na deskę rozdzielczą. Już standardowo w Kii użyteczności nic nie można zarzucić.
Duże schowki, duże, intuicyjnie rozmieszczone przyciski i świeżo wyglądająca konsola środkowa – tutaj wszystko jest ładne i przemyślane. Niestety, księgowi Kii troszkę zaoszczędzili na plastikach użytych do wykończenia wnętrza. Są one twarde i niezbyt przyjemne w dotyku, jednak dzięki niezłej jakości spasowania można być pewnym, że jeszcze długo nic nie będzie tutaj skrzypieć czy trzeszczeć. To dobrze, bo nic tak nie denerwuje w samochodzie, jak niepotrzebny hałas…
Silnik oszczędny, ale nie idealny.
No właśnie, hałas. Tym słowem można określić to, co wydobywało się spod maski Kii podczas rozruchu. Mały silnik diesla
terkotał jak w starej taksówce. Jeśli ktoś jest przyzwyczajony do silników wysokoprężnych, pewnie nawet nie zauważy problemu, jednak ja bez wahania wybrałbym jeden z dwóch silników benzynowych. Bałem się, że hałas spod maski zniszczy przyjemne do tej pory wrażenia z jazdy, jednak na szczęście po rozgrzaniu silnik troszkę cichnie, a w czasie jazdy w trasie jest już mało słyszalny. Do plusów testowanego silnika należy z pewnością zaliczyć 90 koni mocy, które całkiem sprawnie rozpędzają Vengę, oraz sześciostopniową skrzynię biegów, która pozwala na lekką i precyzyjną zmianę przełożeń. Z całą pewnością do zalet należy również zaliczyć spalanie – to w czasie testu wyniosło 6.0
litra na 100km, z czego 1/3 to ruch miejski, a 2/3 trasa… Mogłoby się wydawać, że skoro tyle dystansu zostało pokonane na trasie, a Kia podaje w folderach spalanie rzędu 4.3, to coś jest nie tak. Już spieszę z wyjaśnieniem – trasa była pokonywana na odcinku Gdańsk – Warszawa, co oznacza ciągłą walkę z TIRami, wyprzedzanie, hamowanie… w takich warunkach uzyskane spalanie należy zaliczyć do bardzo niskich.
Zaskakujące wnętrze
Wróćmy jednak do najbardziej reklamowanej cechy Vengi – do wnętrza.
W omawianą wyżej trasę ruszyłem z trzema pasażerami i kompletem bagażu. Pierwsza rzecz, która nas zaskoczyła to bagażnik. W najmniej pojemnej formie może zmieścić 422 litry, co już jest sporym osiągnięciem. Druga rzecz, to przesuwana tylna
kanapa i regulowane pochylenie jej oparcia – moi pasażerowie byli wniebowzięci. Dzięki temu rozwiązaniu, bagażnik można powiększyć do naprawdę dużych rozmiarów – 552 litry. Gdyby to nie wystarczało, pod podłogą bagażnika znajdziemy naprawdę duży schowek. Możemy także nie dzielić przestrzeni bagażowej i po prostu podłogę obniżyć. Jeśli także wtedy będzie nam mało – proszę bardzo, składamy siedzenia i do dyspozycji mamy ponad 1200 litrów… Każda pralka się zmieści. Kierowca i pasażer z pierwszego rzędu również nie mają na co narzekać. W sumie 600 kilometrów pokonanych jednym ciągiem nie było męczące. Duża ilość miejsca we wnętrzu na pewno znacząco się do tego przyczyniła.
Komfort? Jest…
Skoro wytrzymaliśmy bez problemu taką trasę, to pewnie pomyślicie, że Venga została wyposażona w zawieszenie miękkie niczym pączek. Błąd! Zawieszenie musiały zostac usztywnione, żeby wysokie nadwozie Vengi nie szorowało z zakrętach klamkami o asfalt. Dzięki temu prowadzi się bez zarzutu – nagłe zmiany kierunku wykonuje chętnie i bez zbędnych, teatralnych wychyleń. Na szczęście w zestrojeniu zawieszenia znaleziono kompromis między przyczepnością a komfortem. Nie obawiam się napisać, że jest to złoty kompromis.
Miejski? Rodzinny? Uniwersalny?
Po oddaniu Vengi stwierdziłem, że jest to samochód uniwersalny. Chyba jedyny tak uniwersalny na rynku. Dzięki zwrotności może bez problemu służyć jako auto typowo miejskie. Silniki i zawieszenie pozwalają na bezstresowe wyjazdy w trasy. Duża ilość miejsca w środku uzdatnia go do życia w rodzinie, a składana kanapa pozwoli na ewentualne wykorzystanie Vengi jako bagażówki. Cztery w jednym? Wygląda na to, że Venga potrafi to robić całkiem nieźle. W gruncie rzeczy
jest tak wszechstronna i dobrze wykonana, że nie zdziwiłbym się, gdybym niedługo zobaczył postój taksówej zastawiony Vengami. A jak głosi ludowe porzekadło, popularny samochód taksówkarski musi być samochodem dobrym. A taka jest właśnie Kia Venga – to porządny samochód wszechstronnego zastosowania. Warto jest się przejść do salonu chociażby w celach badawczych. Rzadko bowiem jest okazja obserwować coś, co ma tyle zastosowań, jest dobrze zbudowane, ładne i do tego niewiele kosztuje. Kwota na metce podstawowej Vengi nie przekracza bowiem 40 tysięcy złotych… zdziwieni? Ja też byłem.
Samuel Steinborn
s.steinborn@anonse.pl
Dane:
Pojemność silnika (l) - 1.6 Diesel
Moc maksymalna (KM/obr./min) – 90/4000
Maks. moment obrotowy (Nm/obr./min) – 220/1750-2750
Prędkość maksymalna (km/h) – 167
Pojemność bagażnika (l) – 422-552
Przyspieszenie 0-100km/h – 14,5 s
Zużycie paliwa podczas testu – 6.0l
Cena testowanego egz. - 53400 zł.
Samochód do testów udostępniła firma Auto Gdynia.